Banku Ludowego w Katowicach.
Powszechnie uważa się, że pierwszą polską spółką kredytową było Towarzystwo Pożyczkowe dla Przemysłowców miasta Poznania zorganizowane według zasad spółdzielczych i utworzenie w stolicy Wielkopolski w 1861r.
Towarzystwo powstało z inicjatywy Hipolita Cegielskiego i Mieczysława Łysakowskiego. Spółdzielnia została zorganizowana według zasad Hermana Schulzego przewidując solidarną odpowiedzialność wszystkich członków.
W 1881r. Towarzystwo Pożyczkowe dla Przemysłowców miasta Poznania przekształciło się w Bank Przemysłowy; na bazie tego banku powstały następnie spółdzielnie kredytowe. W miejsce przekształconego „Towarzystwa” powstaje Związek Spółek Gospodarczych i Zarobkowych na Wielkie Księstwo i Prusy.
Organizacja ta skupia spółki kredytowe, była tez członkiem Międzynarodowego Związku Spółdzielczego.
Szerszy rozwój spółdzielczości rolniczej na Śląsku nastąpił w latach dziewięćdziesiątych XIX i na początku XX wieku. Zakładano wówczas przede wszystkim spółdzielnie oszczędnościowo – pożyczkowe, dzięki którym zwiększyły się możliwości finansowe – zwłaszcza właścicieli drobnych i średnich gospodarstw chłopskich.
Spółdzielczość bankowa podczas zaborów stała się szkołą gospodarki, przezorności i oszczędności. W spółdzielniach kształciły się kadry społeczno – ekonomiczne i tworzyła się przodująca grupa dobrych gospodarzy. Sukcesy wielkopolskich spółdzielców odbiły się szerokim echem w sąsiednich prowincjach państwa pruskiego, w tym także na Śląsku.
Twórcą polskiej spółdzielczości kredytowej na Górnym Śląsku był Juliusz Szaflik, który przy pomocy M. Łysakowskiego i F. Rakowicza – zasłużonych działaczy spółdzielczych z Wielkopolski – założył „Towarzystwo pożyczkowe dla Zawadzkiego”. Kontynuatorem i organizatorem form spółdzielczych był również Karol Miarka, pod jego nadzorem w oparciu o wzorce spółek kredytowych Raiffeisena powstają banki ludowe, najpierw w Bytomiu, a w 1898r. w Katowicach.
Z oryginalnego Rejestru Spółdzielni, który znajduje się w Archiwum Sądowym w Katowicach dowiadujemy się, że w dniu 27 lutego 1898r. Królewski Sąd Rejonowy w Katowicach zarejestrował Bank Ludowy – Spółdzielnia z nieograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Katowicach.
Podmiotem działalności firmy jest prowadzenie operacji bankowych w celu udzielania kredytów członkom. Na członków pierwszego Zarządu zostali wybrani: Jan Skiba, Jan Zajonc, Wieczysław Szyperski – dyrektor banku.
Materiały zebrane z ogłoszeń w prasie lokalnej, obecnie obrazują działalność banków ludowych na Górnym Śląsku od czasu powstania do lat trzydziestych.
W gazecie polskiej „Katolik” zamieszczały ogłoszenia Banki Ludowe z Bytomia, Katowic, Królewskiej Huty, Rybnika i Tarnowskich Gór. Zaś „Gazeta Ludowa” drukowała bilanse i ogłoszenia Banków Ludowych z Gliwic, Koźla i Raciborza.
Ludność polska z Górnego Śląska pragnąc uniezależnić się od instytucji niemieckich licznie zapisywała się na członków banków ludowych skąd otrzymywała oczekiwaną pomoc kredytową. Cechą charakterystyczna polskich spółdzielni było to, że starały się przyciągając kapitały obce przede wszystkim w postaci depozytów, natomiast same rzadko zaciągały pożyczki. Spółdzielnie śląskie przyjmowały wkłady oszczednościowe od wszystkich warstw społecznych. Działalność w zakresie gromadzenia wkładów oszczędnościowych w przeciwieństwie do czynności pożyczkowych nie była ograniczona członkostwem.
Głównym celem spółdzielni polskich było zwalczanie lichwy i wyzysku oraz służenie członkom tanim i dogodnym kredytem.
Pierwsze polskie spółdzielnie kredytowe, a w tym i Banki Ludowe, podlegały przepisom pruskiej ustawy o stowarzyszeniach z lipca 1868r. Zasadnicze zmiany ustrojowe, które nastąpiły w Polsce po roku 1944 spowodowały potrzebę reorganizacji form i celów działania w spółdzielczości. W okresie przedwojennym spółdzielczość bankowa pracowała w warunkach gospodarki kapitalistycznej.
Po wojnie od pierwszych dni musiała włączyć się w zachodzące zmiany polityczne i gospodarcze, musiała stać się częścią socjalistycznego aparatu bankowego obsługującego gospodarkę uspołecznioną. Etapy zmian spółdzielczości bankowej w Polsce określają akty normatywne uchwalane przez Sejm w różnych okresach czasu, reprezentując zmienność kierunków polityki rolnej.
W latach siedemdziesiątych dla polepszenia obsługi klientów rozwijano sieć oddziałów oraz filii banku. W chwili obecnej Bank Spółdzielczy w Katowicach posiada pięć placówek w tym: dwa Oddziały z siedzibą w Chorzowie i w Imielinie, dwie Filie z siedzibą w Ligocie i w Nikiszowcu oraz centralę z siedzibą w Katowicach.
Realizowana obecnie strategia Banku pozwala osiągać najlepsze wyniki w przeszło stuletniej historii banku. Wprowadzony nowy system informatyczny umożliwił wdrożenie kart płatniczych. Dobre wyniki ekonomiczne i coraz lepsze warunki obsługi klientów, życzliwość i zrozumienie problemów klienta ze strony pracowników stwarzają dobrą perspektywę na przyszłość. Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że bank w 2001r. przekroczył 100 mln zł. w sumie bilansowej, przez co przeszedł pod bezpośredni nadzór Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego przy NBP. Wyniki w poszczególnych produktach bankowych według oceny GINB są bardzo wysokie i stawiają Bank Spółdzielczy w Katowicach wśród banków siostrzanych, które przekroczyły suma bilansową 100 mln zł. na czołowym miejscu.
Napisali o nas
SPÓŁDZIELCZY BANK NIE BOI SIĘ REKOMENDACJI T
Puls Biznesu:Ile klientów macie wśród przedsiębiorców?
Józef Myrczek:Obsługujemy 1809 firm, głównie z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Oferujemy wszystkie standardowe produkty bankowe, takie jak: kredyty, gwarancje, depozyty, fundusze inwestycyjne czy usługi bankowości internetowej.
PB:A jak sytuacja wygląda z samorządami?
J.M.:Współpracujemy z 9 budżetami lokalnymi, w tym 7 samorządami. Głównie w zakresie przyjmowania nadwyżek finansowych. Aktualnie samorządy nie są naszymi głównymi klientami, ale chcemy, aby ich znaczenie się zwiększało i w tym roku planujemy poszerzyć dla nich ofertę.
PB:Jak poradziliście sobie z kryzysem i z zwiększającą się konkurencją?
J.M.:W roku 2009 znacznie wzrosła skala naszego działania. Suma bilansowa zwiększyła się o 31 proc., obligo kredytowe o 27 proc, depozyty podmiotów niefinansowych o 42 proc., a przychody o 26 proc. Zysk netto wzrósł o 3 proc. i osiągnął wartość 9,8 mln zł. W ostatnim roku zauważyliśmy pewne pogorszenie się sytuacji ekonomicznej części klientów, co spowodowało dotworzeniem dodatkowych rezerw celowych na kredyty. Nasz bank został jednak doceniony, nie tylko przez media, które coraz częściej się o nas pozytywnie wypowiadały, ale również przez swoich klientów, którzy bardzo często polecali nas swojej rodzinie i znajomym.
PB:A jak widzicie przyszłość?
J.M.:Patrząc przede wszystkim na sytuację lokalną na Śląsku, jesteśmy umiarkowanymi optymistami. Zauważyliśmy, że przedsiębiorstwa przeznaczają mniejsze nakłady na inwestycje, a część z nich ma problemy z płynnością finansową.
PB:Jakie plany na ten rok?
J.M.:Zamierzamy kontynuować rozwój, ale w nieco mniejszym stopniu niż w roku ubiegłym. Bank prowadzi bardzo wyważoną politykę, zmierzającą do ograniczania kosztów stałych. Stąd nie planujemy intensywnego wzrostu liczby placówek ani zatrudnienia. Zamierzamy osiągnąć zysk brutto na pracownika w wysokości 40 tys. euro oraz sumę bilansową na pracownika w wysokości 2 mln
euro.
PB:Czy przyjęta rekomendacja T wpłynie na działalność banku?
J.M.:Nie przewidujemy istotnego wpływu rekomendacji T na naszą działalność. Już w tej chwili prowadzimy konserwatywną politykę oceny zdolności kredytowej oraz sprawdzamy wiarygodność klientów detalicznych w Biurze Informacji Kredytowej. Ponadto, kredyty detaliczne stanowią poniżej 10% naszego obliga kredytowego.
PB:Zrzeszenia banków spółdzielczych ostro konkurują ze sobą. Czy może powinna
być jedna organizacja?
J.M.:Bankowy sektor spółdzielczy powinien ze sobą współpracować, a nie konkurować. Liczba zrzeszeń jest drugorzędna. Zmiany zarówno liczby banków spółdzielczych jak i zrzeszeń w wyniku łączeń powinny być ewolucyjne i oddolne.
Alina Treptow
Puls Biznesu 19-03-2010
(Materiał opublikowany za zgodą wydawcy).
BANK OPARTY NA ZAUFANIU
Rzeczpospolita: Bank Spółdzielczy w Katowicach otrzymał tytuł Solidny Pracodawca Śląska 2008. Co firma powinna robić by być postrzeganą przez podmioty zewnętrzne jako dobry pracodawca?
Józef Myrczek: To przede wszystkim kwestia kultury organizacyjnej i podmiotowego postrzegania pracowników. Trzeba unikać skrajności, być konsekwentnym. Wysokie, ale i racjonalne wymagania łączyć z pewnością stałego zatrudnienia, satysfakcjonującym wynagrodzeniem, możliwością rozwoju, z poczuciem wzajemnej odpowiedzialności pracodawcy i pracowników. U nas o to łatwiej – jesteśmy bankiem – spółdzielnią. Pracujemy „ u siebie”, stąd prawie brak rotacji kadr. Zdecydowana większość naszych pracowników odchodzi z banku tylko w jeden sposób – na emeryturę. Takie relacje wewnętrzne przekładają się również na relacje zewnętrzne. Zadowolona i stabilna kadra lepiej służy naszym Klientom i partnerom biznesowym.
Rz: Często mówi się, że „firma to ludzie”. Czy na takiej właśnie filozofii opiera się Bank?
J. M.: Bank to ludzie + kapitał. Oba te czynniki są decydujące. Instytucja finansowa musi mieć zasoby finansowe, aby – zarówno od strony przepisów prawa, jak i realiów gospodarczych realizować swoje funkcje. Towarzyszyć temu muszą kompetencje, rzetelność i po prostu ludzka życzliwość osób pracujących w takich instytucjach. Te naturalne ludzkie cechy mogą się rozwinąć u pracowników wtedy, gdy w swoim zakresie współdecydują o kształcie firmy, oraz gdy polityka pracodawcy jest stabilna. Jednocześnie pracownicy muszą być odpowiedzialni. To szczególnie ważne w banku, gdzie mamy do czynienia z pieniędzmi Klientów oraz tajemnicą bankową. Tak, los firmy zdecydowanie zależy od ludzi w niej pracujących. Bo podstawą działania banku jest zaufanie. A zaufanie zbudować mogą tylko ludzie.
Rz: Bank Spółdzielczy w Katowicach cechuje się dużą dynamiką rozwoju, jak duży wkład mają w to pracownicy?
J. M.: Bank Spółdzielczy w Katowicach pomimo ponad stuletniej tradycji cechuje się dużą dynamiką rozwoju. To oczywiście zasługa aktualnych pracowników, ale również pokoleń spółdzielców, którzy własną pracą, bez dopływu kapitału z zewnątrz stworzyli nasz bank. Czyli ludzie – spółdzielcy i pracownicy zbudowali „coś”, zaczynając od „niczego”. Co wyróżnia kadrę Banku Spółdzielczego? Umiejętność patrzenia nie tylko na krótkoterminowe korzyści, ale przede wszystkim na potrzeby Klientów i rozwój Banku w dłuższym czasie. Stąd konsekwentna budowa funduszy własnych. Stąd uczciwość w stosunkach z klientami i budowanie wzajemnego zaufania. Do tego potrzebni są mądrzy pracownicy.
Rz: Jak wyglądają możliwości podnoszenia kwalifikacji pracowników?
J. M.: Pracownikom dajemy duże możliwości rozwoju. Tak było również w roku 2008. Pracownicy Banku uczestniczyli w 29 szkoleniach ściśle profesjonalnych. Ponadto wszyscy pracownicy front-office brali udział w szkoleniach obejmujących edukację i ćwiczenia umiejętności interpersonalnych, negocjacji, komunikacji. Jedna trzecia pracowników ukończyła Studium Podyplomowe i otrzymała Europejski Certyfikat Bankowca. Kolejna grupa 17 pracowników jest słuchaczami takiego Studium w tym roku. W ramach szkoleń „miękkich” ponad 40% załogi uczęszczało na intensywne kursy języka angielskiego i niemieckiego. Dofinansowujemy kształcenie na poziomie wyższym i podyplomowym (również pozabankowe), które pracownicy realizują we własnym zakresie. Chcemy mieć świadomych i wykształconych współpracowników.
Grzegorz Kozicki
Rzecz o Biznesie
Rzeczpospolita
(Materiał opublikowany za zgodą wydawcy).

